CIEKNĄCA POMPA, CZYLI: TEMAT NA POEAMT

Trochę wstępu:

Doprowadzenie mojego motocykla do stanu takiego w jakim jest, trwało tyle lat, ile lat ten motocykl posiadam, czyli cztery. Obecnie również czynię próby udoskonalenia sprzętu (prototyp zapłonu ze zmiennym kątem wyprzedzenia, który, muszę przyznać nie zrobiłem sam, a pożyczyłem od kolegi MEGA-elektronika Patryka), jak również nachodzą mnie różne wizje modyfikacji wyglądu motocylka (aktualne filmy: kierownica typu: prosta rura). Natomiast największym marzeniem jakie sobie postanowiłem zrealizować jest elektryczny rozrusznik (mam już jeden obiecany u kolegi - archiwizera częsci motocyklowych). Inwestycję i wykonanie planuję na sezon napraw, czyli zima 2003/2004. Jak wynika z całej tej polemiki, mimo sprzętu w stanie idealnym, bo w takim jest, nadal szukam dziury w całym.
W dalszej części poematu rozwinę dwa tematy: zasady napraw oraz naprawa pompy. Zająłem się tylko tymi tematami, gdyż sądzę że są one istotne, ponieważ dużo ludzi popełnia tutaj kardynalne błędy. Jeśli są jakieś pytania dotyczące innych problemów, bądź napraw to proszę o mail'a z zapytaniem, i wówczas postaram się odpisać.

Zasady napraw:

Parę zasad, które gdy będziemy respektowali, pozwoli nam na poprawną i właściwą naprawę danego podzespołu, i nie chodzi tutaj o czystość, czy też narzędzia, ale o podejście do sprawy:

1. Jak się nie znam to nie robię - gdy problem mnie przerasta, lub nie mam o nim zielonego pojęcia, to rezygnuję lub zwracam się do kogoś kto takie pojęcie naprawdę ma. Przykład (autentyczny, z życia wzięty)

- Telefon: Pan naprawia emzety? To fajnie bo coś ładowania nie ma. Może pan wpaść?

- JA: Niestety, dziś jestem zajęty, ale może jutro?

- Telefon: Dobra. Zadzownię do pana jutro i się umówimy.

Następnego dnia...

- Telefon: Ja dzwoniłem do pana wczoraj. Instalacja już działa, kolega naprawił, także nie musi pan przyjeżdżać.

- JA: No trudno, polecam się najwyżej na przyszłość.

Za dwa dni...

- Telefon: (zbolałym głosem) Wie pan co, ja od tej instalcji. Mógłby pan wpaść? Wszystko się spaliło...

2. Nie porywamy się z motyką na słońce, czyli np. szlif cylindra i centrowanie wału zlecamy odpowiedniemu warsztatowi. Składanie wału młotkiem, czy też szlifowanie gładzi cylindra papierem sciernym, na pewno nie zaoszczędzi nam pieniędzy, a efekt końcowy będzie nieprzewidywalny.

3. Jak się powiedziało a, to się mówi i b - nie rozbiera się silnika po to, aby wymienić jedno łożysko, które po wieloletniej eksploatacji zaczęło tłuc. Jezeli jedno tłucze, to reszta zrobi to po niedługim czasie. Najlepiej wtedy także zregenerować wał (wymiana korbowodu, sworznia i łożyska) i będziemy spali spokojnie, a jeździli bez kłopotów.

4. Wchodząc na pole minowe trzeba być przygotowanym na wybuch miny! - rozbierając silnik, któremu coś dolega, a w porfelu mamy 32 złote i 15 groszy mija się z celem. Zawsze może się znaleć coś do wymiany więcej, niż przewidywaliśmy i nasz budżet musi być na to przygotowany.

Uszczelnienie pompy:

Zabierając się do naprawy stwierdzieliśmy oczywiście, że cieknie nam płyn hamulcowy z uszczelniacza. Co teraz zrobić, skoro w 80% przypadków zakup nowego uszczelniacza w sklepie z częściami do MZ nic nie daje. Jeśli mieszkamy w większym mieście udajemy się do sklepu z łożyskami i innymi podobnymi wynalazkami. Jeśli nie to udajemy się do większego miasta (innej rady nie ma, chyba, że zakup na przesyłkę). W Gdańsku polecam 2 punkty: "KULKA" ul. Toruńska 10 tel. (058) 305-17-14 oraz "ASMUS" ul. Narwicka 2b tel. (058) 343-28-00. Stojąc przy okienku ładnie mówimy: Poproszę simmering (czytaj zimering) 10x20x7. (oryginalny jest: o-ring 10x20x8 ale takich nie produkują, simmering jest lepszy, a pozatym trzeci wymiar to tylko grubość, która nie ma nic do problemu uszczelniania) Simmering taki kosztuje około 1.50 zł, także kupmy ich kilka bo ktoś niewprawiony może kilka zniszczyć przy montażu. Nie kupujcie simmeringów dwuwargowych firmy SIMBO, bo się nie sprawdzają i płyn leci tak samo jak przez zwykły o-ring. Skoro mamy już uszczelniacz to wypadałoby przygotować tłoczek. (w dalszej części pominę typową naprawę i czyszczenie pompy, a przedstawię jedynie inowacje niespoykane w instrukcjach obsług i napraw). Tłoczek wnikliwe oglądamy i stwierdzamy czy nie ma za dużych rys. Jeśli nie to wkładamy go tą częścią gdzie wchodzi sprężyna w wiertarkę i rozpoczynamy proces zwany polerowaniem powierzchni ślizgowej tłoczka. Polega to na przyłożeniu papieru ściernego do obracającej się powierzchni bocznej tłoczka i ściśnięciu go palcami (oczywiście tak aby zarówno tłoczek i palce przeżyły tę operację!). Startujemy od papieru wg. uznania. Im większe rysy ma tłoczek tym mniejsza ziarnistość papieru (najczęściej startujemy od 100). Stopniowo "zwiększamy" papier i kończymy na około 1000. Następnie przykładamy flanelę (lub zwykłą szmatę) z pastą polerską (do zębów od biedy też może być) i wykańczamy dzieło. Po operacji (czyli wtedy kiedy zrobi nam się bardzo ciepło w palce) powinniśmy się przeglądnąć w tłoczku jak w lustrze. Cały ten proces reanimacji tłoczka, przy pewnej wprawie, nie trwa więcej niż 10-20 min. Mając już wszystkie części zabieramy się do procesu montażu. W tym celu na tłoczek nakładamy gumkę roboczą (pchającą płyn) wargą ostrą skierowaną do środka pompy. Do pompy wpuszczamy trochę płynu wkładamy sprężynę. Tłoczek z gumką roboczą "smarujemy" płynem i zakładamy simmering skierowany napisami na zewnątrz pompy. Przygotowujemy klamkę hamulca i bolec. Następnie wkładamy tłoczek do pompy, wkładamy klamkę i przetykamy bolec. Jest to bardzo ważne, aby tak właśnie to wykonać. W danej chwilii mamy złożoną pompę oraz simmering który jeździ po tłoczku. Stawiamy pompę tłoczkiem pionowo, bierzemy młotek i pobijak (długa śruba M4-M5 z płaskim końcem) i równomiernie wbijamy simmering. Powinien wejść tak, żeby została 1 milimetrowa odległość, między simmeringiem a rowkiem pierścienia zabezpieczającego, choć nie jest to konieczne czy też wymagane. Następnie wkładamy pierścień zabezpieczający. Tutaj następuje koniec przeróbek i dalsze czynności jak w książkach, czyli montaż pompy, odpowietrzanie.

W ten sposób prawidłowo złożona pompa powinna przetrwać około 10 tyś. kilometrów. Moje dwie pompy mają "przejechane" ponad 10 tyś. km i nie widać objawów zużycia simmeringów, także patent się sprawdza.